Obchody Powstania Wielkopolskiego w Gostyniu. Kibole Lecha urządzili piękną oprawę.

Image00026
Baner ekipy Kolejorz Gostyń (fot. Wiktor Chicheł)
Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

W środę wieczorem 27 grudnia, dokładnie w 105. rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego, na gostyńskim rynku odbyła się uroczystość upamiętniająca ten patriotyczny zryw zakończony sukcesem. Wcześniej w kościele farnym została odprawiona msza. Na koniec liczna grupa ultrasów Kolejorz Gostyń stworzyła patriotyczną oprawę.


Internet Tydzień Ziemi Śremskiej 300x300px Rgb
Internet Tydzień Ziemi Śremskiej 300x300px Rgb

W pierwszej części gostyńskich uroczystości przygotowanych w hołdzie narodowym bohaterom odbyła się o godz. 17 msza św. odprawiona przez ks. dziekana w intencji powstańców wielkopolskich w kościele farnym pw. św. Małgorzaty w Gostyniu. Około godz. 



18.00 uczestnicy obchodów przeszli na gostyński rynku, by wziąć udział w oficjalnych obchodach.Ratusz mienił się w biało-czerwonej odsłonie. Na rozpoczęcie odśpiewano „Mazurka Dąbrowskiego” i trzeba pochwalić organizatorów – odśpiewano wszystkie zwrotki hymnu Polski. Następnie okolicznościowe przemówienie wygłosił burmistrz Gostynia.

Wielkopolanie jednakże nie pozostawali bierni. Podobnie jak w 1918 roku upomnieli się o wolność, tak teraz walczyli o godne miejsce dla pamięci o powstaniu. Do licznego grona historyków, regionalistów, nauczycieli, społeczników i samorządowców, którzy od lat kultywowali rocznice w swoich miastach, coraz mocniej dołączać zaczęły władze województwa, zaś w pełni masowy, rozpoznawalny i powszechny charakter – pamięć o powstaniu – zyskała dzięki zaangażowaniu środowiska kibiców Lecha Poznań i innych wielkopolskich klubów. […] Rozmawiając o nim na lekcjach historii nie musimy dywagować, co można było zrobić lepiej, albo czego zaniechano. W ogóle nie musimy robić analiz w myśl zasad, że sukces ma wielu ojców, a historię piszą zwycięzcy. Byliśmy dobrze przygotowani przez lata pracy organicznej i wyczekaliśmy odpowiedniej koniunktury wojennej. Dopiero wtedy wnieśliśmy nasz kapitał, w odpowiednim miejscu i czasie. To wielkopolski i zarazem gostyński sposób na sukces

– mówił Jerzy Kulak.

Potem ks. dziekan poprowadził modlitwę w intencji powstańców wielkopolskich. Później delegacje placówek oświatowych, organizacji, stowarzyszeń oraz samorządowców i klubów partyjnych złożyły wieńce oraz wiązanki kwiatów pod Pomnikiem Serca Jezusowego.

Na koniec, gdy z głośników wybrzmiała “Rota”, gostyńscy kibole Lecha Poznań, ustawieni wokół rynku odpalili race oraz świece stroboskopowe, na znak upamiętnienia wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Ponadto pojawiły się dwa banery, w tym specjalny, dedykowany Powstaniu Wielkopolskiemu. Stworzono tifo (oprawę) niczym jak na stadionie. W ten sposób pięknie zakończono obchody. Po wszystkim fanatycy Kolejorza zrobili pamiątkowe zdjęcie prezentując flagę grupy.

Po oficjalnej uroczystości udało nam się porozmawiać z ks. dziekanem o roli Kościoła Katolickiego w powstaniu i jego refleksjach.

Kościół był zawsze z narodem i tak samo było podczas zaboru pruskiego. Arcybiskup Przyłuski wydał taki modlitewnik w języku polskim, potem, co też wspomniałem na kazaniu ks. abp Halka – Ledóchowski do więzienia trafił w Ostrowie Wielkopolskim i siedział tam w latach 1872-1874. Byłem wikariuszem w Ostrowie w okolicach tego więzienia, dlatego ta sprawa jest mi bliska. Działali też księża w parlamencie pruskim w Berlinie jak ks. Stanisław Adamski, później biskup katowicki. Księża byli także kapelanami w wojskach powstańczych. Sprawa wolności, niepodległości ojczyzny była zawsze na sercu również i kościołowi katolickiemu. Atak germański to nie tylko język czy instytucje, ale też na kościół był skierowany, szczególnie Kulturkampf. Muszę powiedzieć, że ucząc się historii kościoła w seminarium, to czytałem nawet książkę na temat kulturkampfu. To mnie też trochę interesowało. Osobiście powiem, że pamiętam 50-lecie wybuchu powstania wielkopolskiego i wtedy jako chłopiec śpiewałem w chórze szkolnym w rodzinnym Krotoszynie. Też miałem wujka powstańca, którego jeszcze pamiętam. Dziadek opowiadał, jak jego ojciec kosy na sztorc przekuwał, właśnie na powstanie, bo był kowalem. Także ta historia, szczególnie Krotoszyn, Zduny jest mi znana. Jako kleryk to nawet jak nie było oficjalnych obchodów, to w kościele 1 stycznia, ponieważ Krotoszyn został wyzwolony tego dnia w 1919 r., występowałem z kolegami z seminarium w przedstawieniu słowno-muzycznym, do którego tekst pisała Pan Ławniczak – polonista, regionalista. I właśnie w kościele były takie obchody, podczas mszy św. o 12, jakoś zaakcentowane. Nawet jak to nie było święto narodowe i nie było znacząco wspominane, to kościół pamiętał o tym. Ja jako kleryk w latach 80-tych daję temu świadectwo, to był też czas stanu wojennego. Proboszcz się na to godził w czasie kazania. Mam nawet jedno z takich wystąpień nagrane na taśmie magnetofonowej. Tak że my czciliśmy powstanie wielkopolskie i to nie byłą jakaś sprawa dla nas obca. Będąc tu w Gostyniu, to już szósty rok biegnie, są co roku te uroczystości. Rozpoczynają się msza w farze, następnie przechodzimy na rynek i tu ma tocharaktepr oficjalny i to nie tylko od czasu, gdy to jest święto. Gostyń pamiętał o powstaniu wielkopolskim wcześniej. Bardzo pozytywnie to oceniam.

(fot. Wiktor Chicheł)

Zostaw komentarz