Image00034
Zdjęcie z MRK i premierowym albumem (fot. Wiktor Chicheł)
  • Home
  • Aktualności
  • Marek “MRK” Skrzypczak to śremski raper “Starej Szkoły”, ale chce docierać do młodych

Marek “MRK” Skrzypczak to śremski raper “Starej Szkoły”, ale chce docierać do młodych

Co o tym sądzisz?
+1
1
+1
0
+1
3
+1
0
+1
0
+1
2
+1
0

Po koncercie udało się przeprowadzić z Markiem „MRK” Skrzypczakiem przeprowadzić rozmowę o życiu, muzyce, inspiracjach, idolach i pomysłach na przyszłość – rozmawiał Wiktor Chicheł.

Jak doszło u Pana do pierwszego zetknięcia się z kulturą hip-hop?

– Pierwsze spotkanie z kulturą hip hop hmm… to był 95 rok. Latem byłem na kolonii nad morzem w miejscowości Rewal. Przed wyjściem na plażę rozmawiałem z synem właściciela ośrodka. On spytał czy chcę kasetę, bo ma jakąś polską muzę i jej nie rozumie. Była to kaseta „wzgórze Ya-pa 3” pierwszy album. Na plaży, słuchając tego przez walkmena, poczułem to coś. Kiedy wróciłem do Śremu, cały czas wałkowałem to na okrągło. Kuzyn poznał mnie tego samego roku z pewnym Adim z Wojska Polskiego. Wtedy usłyszałem: „Beasty Boys”, „House of Pain” czy „Cypress Hill”. Bardzo się ucieszyłem, bo Adi pożyczył mi te kasety, gdyż nie było mnie na nie stać. I tak powstała miłość do tej muzyki.

Kiedy pojawiła się „zajawka” na pierwsze nagrywki?

– Lato 1997 roku – Piotr Szulczewski, Łukasz Ratajczak, Jacek Kopeć i Marek Skrzypczak (Ja) wybraliśmy się na koncert do Poznania na Dziedziniec Zamkowy. To było coś! Zobaczyliśmy na żywo: „Slums Attack” „Killaz Grup” i „ Born Juices”. Niesamowity koncert, a freestyle Peji do dziś przyprawia mnie o ciarki! Po powrocie zaczęliśmy marzyć… I to u Chińczyka (Piotr Szulczewski) na chacie – dziś blok Chłapowskiego 13 – się zaczęło: Z jamnika na jamnika, z kasety na kasetę, w ciszy nagrywany podkład – to był chyba Eazy-E – 9 sekund bitu ze samplem i tak te 9 sekund nagrywane przy sobie! Tak powstał nasz pierwszy podkład muzyczny i pomysł na grupę „3Mc Style”, w składzie: Jacek Kopeć, Piotr Szulczewski i Marek Skrzypczak („Siwy” – tak na mnie wszyscy mówili). Każdy napisał po zwrotce i powstał pierwszy nasz kawałek. Wtedy zamarzyłem zostać raperem!

Skąd pomysł na ksywkę MRK?

– To był chyba 2000 rok. Napisałem pierwszy swój kawałek i pomyślałem, że przydałby się pseudonim artystyczny: Chciałem być oryginalny, moje imię: Marek – wziąłem pierwszą, środkową i ostatnią literę! I tak powstał MRK.

Kto był dla Pana inspiracją i największym idolem?

– Nie jestem w stanie wymienić jednego idola – na pewno: 2pac, Dr Dre, Nas,Cypress Hill, Notorius BIG, a z polskich artystów: Peja, Ostr, Magik, Wzgórze Ya-Pa 3, Hemp Gru, Donguralesko. Jeśli chodzi o inspirację, to jest chyba ważne – nigdy nie chciałem być podobny do jakiegoś innego rapera i przez lata szukałem swojego stylu! 

Czy od ’97 roku nagrał Pan jakieś nielegale czy kariera rapera jednak poszła w odstawkę?

– Tak, nagrałem po drodze trzy utwory – nielegale na przełomie 2000-2003 i, jak dobrze pamiętam, dałem w Śremie trzy koncerty: Sala Odlewnika, sala w Cechu i w Paraboli. W 2005 wyjechałem do Holandii na 13 lat i można powiedzieć, że tam przestałem myśleć o karierze. Tak miało widocznie być, ponieważ wróciłem do ojczyzny w 2018 po to, by wrócić do rapu i spełnić swoje marzenia…

Image00012
Płyty “MRK SOLO” podczas premiery (fot. Wiktor Chicheł)

Co udało się zrealizować po powrocie do Polski przed wydaniem pierwszego albumu?

– Po pierwsze, zacząłem życie od nowa. Po drodze znalazłem nowy dom, poznałem producenta nad jeziorem, kręcił imprezę Hip hop Maciej „Cecha” i powiedział mi, że jak chcę robić Old School, to mam się zgłosić do Sivego. I tak w lato 2019 poznałem @sivy prod. Zaczęła się znajomość i muzyczna współpraca – pierwszy kawałek na płytę powstał w 23 października 2022, później drugi. Siła, determinacja, wsparcie bliskich oraz wiara w siebie doprowadziły do tego, że w rok i 3 miesiące powstał mój pierwszy solowy album.

Ten old school wyczuwalny jest od samego początku do końca płyty. Czy uważa Pan, że jest w stanie dotrzeć do młodych? Dla wielu z nich pewnie MRK jest „dziadersem” – Bóg, honor, rodzina, Ojczyzna, kryzys wartości, problemy społeczne, a do tego stare brzmienia, skrecze – oni tego nie lubią, a czasem nawet nie szanują.

– Mam nadzieję, że mój rap dotrze też i do młodych! Bardzo mi na tym zależy – widzę co się teraz dzieje z młodzieżą i współczesnym zepsutym hip hopem. Liczy się fame (pol. sława – przyp.red.), ćpanie, chlanie, dobre auta i nieszanujące się dziewczyny. Świat się zmienił i niestety ludzie są zazdrośni, zawistni; nie potrafią sobie pomóc i wszystkim rządzi kasa… Dlatego chciałbym dotrzeć właśnie do młodych i przekazać im, że warto zastanowić się, zanim się coś zrobi – każdy jest kowalem swojego losu. W moim utworach rapuję też o swoich popełnionych błędach i próbuję przekazać, że zawsze można narodzić się na nowo i zacząć wszystko od nowa…

Jakie ma Pan plany związane z wydanym albumem? Szykują się w przyszłym roku koncerty? Jakie ma Pan w ogóle postanowienia na przyszły rok?

– Jak wszystko się uda, to już w styczniu odbędzie się mój pierwszy koncert po tylu latach i to w szczytnym celu, jakim jest WOŚP! Czekam na potwierdzenie od „Krówka mała” Śrem. Także dostałem zaproszenie z Brodnicy na WOŚP. Jestem w kontakcie z Dj Soiną i trwają rozmowy, żeby moja płyta była dostępna w jego sklepie internetowym! MRK nie zwalnia i już w głowie snuje się plan na drugą płytę… Postanowienia to więcej czasu dla rodziny oraz wyjazdy w Tatry, ponieważ kocham góry i lubię zdobywać szczyty…

Dziękuję za wywiad. Życzę powo dzenia. Wszystkiego dobrego w nowym roku.

Zostaw komentarz