|||

Zamieszanie z LPR. Akcja służb ratowniczych w Śremie

Lpr
Helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego podchodzący do lądowania / fot. M. Czubak
Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

W tej akcji ratowniczej zwiodło wszystko, a zaczęło się od samego zawiadomienia i przyjęcia zgłoszenia. Co zapoczątkowało niepotrzebną akcję, w którą zaangażowane były służby Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz straży pożarnej.


Berdychowski Wv

7 listopada w śremskiej straży pożarnej rozbrzmiał alarm. „Zabezpieczenie lądowania helikoptera LPR” – tego dotyczyło zgłoszenie. Podana była jedynie ulica, którą jak się okazało, była jedna z najdłuższych w mieście, ulica Kilińskiego. Nie było żadnego bliższego adresu.


Śrem Nasze Miasto 320x320 Komórki

Strażacy po omacku krążyli w tę i wewtę, próbując określić miejsce, gdzie helikopter może lądować.





Próbowano skontaktować się z załogą LPR, ale i ta komunikacja nie była do końca skuteczna. Ostatecznie udało się strażakom poznać adres, pod który załoga LPR została zadysponowana. Strażacy rozstawili się, oświetlili teren i czekali… a pilot śmigłowca ratowniczego zdecydował się na lądowanie… na helipadzie przy szpitalu.

LPR i straż wezwane do pijanego, leżącego przed blokiem

Lekarza z LPR ktoś musiał dowieźć do pacjenta. Tylko nie było komu. Ponownie pomocni okazali się strażacy z JRG Śrem. Jeden wóz pojechał na helipad, by zabrać lekarza i sprzęt medyczny, a następnie dowieźć go do pacjenta.

Tam okazało się, że pacjent nie wymaga hospitalizacji. Nie dolega mu nic, co kwalifikowałoby go do tego, aby w trybie nagłym obejrzał go lekarz.

  Julia Bartkowiak-Wojciechowska o zwycięstwie w "Szansie na sukces"

Po co więc ta cała szopka? Po raz kolejny ktoś źle ocenił sytuację. Czy to dyspozytor służb czy może osoba zgłaszająca? Tego nie wiemy. Niemniej, jak to powiadają – lepiej dmuchać na zimne. Aczkolwiek bywają w życiu takie sytuacje, że kiedy ta faktyczna pomoc jest potrzeba pilnie gdzieś indziej, to jej nie ma na czas, bo służby są na „bólu brzuszka i paluszka”.

5 komentarzy

  1. Widzę,m że autor artykułu jest po dziennikarstwie więc powinien wiedzieć czym jest staranność i rzetelność w działalności dziennikarskiej, a tego tu brakuje. Wg autora winę za tę sytuację ponosi operator numeru alarmowego (CPR). Decyzję o zakwalifikowaniu zgłoszenia jako medycznie zasadnego podejmuje dyspozytor medyczny, do którego te zgłoszenia operator przekazuje. To dyspozytor medyczny decyduje, czy wyśle ZRM czy LPR. To on prosi PSP o pomoc w zabezpieczeniu miejsca lądowania, nie operator. Poziom dziennikarstwa godny TVP.

  2. Operator numeru alarmowego nie dysponuje ani straży, ani LPR. Robi to dyspozytor medyczny i to jego krytykujcie.

  3. Gorąco zachęcam do zapoznania się z zakresem kompetencji Operatora Numeru Alarmowego (ONA). ONA przekazuje zgłoszenie razem z połączeniem z osobą na miejscu do dyspozytora medycznego PRM. i to ten ostatni decyduje kto jedzie/leci na miejsce.

  4. Sam artykuł napisany tak, że nie wiadomo o co chodzi. Brak logicznego wstępu, rozwinięcia i zakończenia. Taki artykuł to zwykłe ujadanie i chlapanie łajnem w każdym kierunku, licząc na to, że coś się przyklei.

  5. Dramat, nie odróżniać operatora numeru alarmowego, od dyspozytora medycznego, który decyduje o wysłaniu ZRM lub LPR. Polecam się dokształcić, a nie pisać brednie.

Zostaw komentarz