Warta zdobywa punkt, który trzeba uszanować

Cztery gole i trzymające do końca w napięciu spotkanie obejrzeli kibice w Śremie. Warta zremisowała z rezerwami drugoligowego KKS 1925 II Kalisz 2:2.
Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało, że podopieczni Michała Mocka ugrają jakiekolwiek punkty w tym meczu. Goście zdominowali wydarzenia na boisku i od 12 minuty prowadzili 1:0. Warciarze nie mieli nic do powiedzenia, a rywale próbowali podwyższyć, ale musieli się zadowolić jednobramkową zaliczką.
Reklama





W przerwie w śremskiej szatni padły mocne słowa i w drugiej połowie Warciarze podjęli rękawicę i postawili się faworyzowanym rywalom, którzy w swoim składzie mieli dwóch piłkarzy z pierwszej drużyny i uzdolnioną młodzież, która zgłasza swój akces do gry w II lidze. W 50 minucie, ku uciesze kibiców gospodarze doprowadzili do wyrównania po bramce Borysa Kaptura. To podrażniło gości, którzy mocniej przydusili, ale razili brakiem skuteczności. Żadnej z trzech dobrych okazji nie zamienili bowiem na bramkę. To się zemściło. W 70 minucie szczęście dopisało piłkarzom Warty. Orest Slobodian w sytuacji sam na sam trafił w bramkarza, ale po jego interwencji piłka odbiła się od obrońcy i pechowo wpadła do siatki. Śremianie nie zdołali jednak „dowieźć” zwycięstwa do końca. Tak jak w szczęśliwych okolicznościach wyszli na prowadzenie, tak pechowych stracili gola. Była 88 minuta, kiedy piłka po palcach Rafała Jańczyka odbiła się od poprzeczki, a zawodnik KKS z bliska wpakował ją do siatki.
W pierwszej połowie marnie wyglądaliśmy na tle rywala i remis bralibyśmy w ciemno. Po ostatnim gwizdku jest lekki niedosyt, bo udało się odrobić straty i wyjść na prowadzenie, ale zwycięstwo wymknęło nam się z rąk w samej końcówce. Niemniej punkt z tak mocnym przeciwnikiem trzeba docenić i uszanować tym bardziej, że nie miałem dziś do dyspozycji wszystkich zawodników
Michał Mocek – trener Warty
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.