Warta Piast
Damian Buczma i jego koledzy z Warty odnieśli 20 zwycięstwo w sezonie i wrócili na fotel lidera V ligi - fot. M.Fujak
  • Home
  • Sport
  • Kamień z serca spadł trenerowi i kibicom Warty w 80 minucie

Kamień z serca spadł trenerowi i kibicom Warty w 80 minucie

Co o tym sądzisz?
+1
2
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Można powiedzieć, że przysłowiowy kamień z serca spadł trenerowi Warty Michałowi Mockowi w 80 minucie meczu w starciu z Piastem Poniec. Bramkę na wagę zwycięstwa i trzech punktów zdobył wówczas Bartosz Kabaj.


Berdychowski Kwiecien2 2024

Do Pońca na pojedynek z przedostatnim zespołem tabeli Warta jechała po pewne trzy punkty. Można było się spodziewać łatwego zwycięstwa i zapewne tak by było, gdyby nie fatalna skuteczność śremskich piłkarzy. Śmiało można powiedzieć, że ta była na poziomie 5 procent.

Nigdy jeszcze, czy to jako trener, czy wcześniej, jako zawodnik, nie grałem takiego meczu – mówi trener Michał Mocek. – Naliczyłem 19 klarownych sytuacji, po których powinniśmy trafić do siatki rywali, a niestety nie potrafiliśmy wykończyć sytuacji, które stworzyliśmy. To było nie do wiary, jak my seryjnie marnowaliśmy okazje. Każdy z ofensywnych zawodników mógł dziś wpisać się na listę strzelców, a niektórzy pewnie po dwa-trzy razy – dodał.

Gospodarze ustawili przysłowiowy „autobus”, a Warciarze grali do przysłowiowej jednej bramki, ale indolencja strzelecka wołała o pomstę do nieba. Sam Krystian Pawlak miał pięć okazji i żadnej z nich nie zamienił na bramkę. Upływały minuty i robiło się nerwowo, bo wynik wciąż był bezbramkowy, a na stratę punktów w Pońcu śremianie nie mogli sobie pozwolić. W końcu nadeszła 80 minuta, kiedy kolegów z ofensywy wyręczył Bartosz Kabaj. Rosły obrońca trafił głową po dośrodkowaniu Kamila Szymandery i zapewnił drużynie ważne trzy punkty.

Powinniśmy ten mecz rozstrzygnąć już w pierwszej połowie i schodzić na przerwę z co najmniej dwubramkową zaliczką, ale czy byśmy wygrali 5:0, czy 8:0, to i tak dopisujemy trzy punkty – powiedział trener Mocek. – Choć można powiedzieć, że wygrana rodziła się w nerwach i bólach, ale najważniejsze, że cel został osiągnięty i jedziemy dalej. Zostały dwa mecze do końca, w których potrzebujemy zdobyć cztery punkty – dodał.

Kolejny mecz czeka Wartę 15 czerwca. Rywalem będzie trzecia w tabeli Zefka Kobyla Góra, która wciąż wierzy, że może jeszcze powalczyć o drugie miejsce premiowane grą w barażach. Początek meczu w sobotę o 17.00 na Stadionie Miejskim w Śremie.

Zostaw komentarz