|||

Strażak ochotnik z OSP Pysząca uratował niemowlę

Michał Mielcarek2
fot. arch. prywatne/Pan Michał jest ojcem dwójki dzieci. Czy pójdą w jego ślady? Czas pokaże...
Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Tu liczyły się minuty, a nawet sekundy. W wtorek, 16 maja w Łęgu miała miejsce dramatyczna akcja ratunkowa. 5-miesięczne niemowlę dwukrotnie straciło oddech. Na szczęście, dosłownie „pod ręką”, był Michał Mielcarek, strażak ochotnik z OSP Pysząca, który uratował maluszka.


VW_Berdychowski_400_150(1)

Michała Mielcarka, strażaka ochotnika z OSP w Pyszącej znamy z wielu akcji ratunkowych. Od 15 lat działa w straży pożarnej, początkowo jako uczestnik Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej (od 2008 roku), a następnie już jako wykwalifikowany strażak wyjazdowy OSP Pysząca.

Jednak akcja, w której brał udział w ostatnich dniach, nie należała do standardowych. Przyszło mu ratować niemowlę, które straciło oddech. Tu liczyły się minuty, a nawet sekundy.



Wróciłem z pracy, po nocce i nie zdążyłem się jeszcze położyć. Było przed 10.00 rano. Nagle sąsiadka zapukała do nas zdenerwowana. Na rękach trzymała swojego synka, który był wiotki, nie oddychał. Natychmiast przystąpiłem do sprawdzenia ABC (Skrót ABC to pierwsze litery od angielskich wyrazów: airway, breathing i circulation, czyli odpowiednio drogi oddechowe, oddychanie i krążenie, czyli akcja serca – przyp. red.)

relacjonuje Michał Mielcarek

Z informacji przekazanych przez pana Michała wynika, że maluszek miał usta pełne śliny i mleka. – Był wiotki, więc przystąpiłem do resuscytacji i poklepywałem go po pleckach, by odkrztusił ślinę. Na szczęście za chwilę zaczął płakać i oddychać. Wówczas wiedziałem, że jest już nasz – wspomina pan Michał.

W czasie, gdy pan Michał reanimował dziecko, jego żona zadzwoniła pod numer 112. – Przyjechała karetka. Lekarz zbadał dziecko i stwierdził, że wszystko jest ok – wyjaśnia pan Michał. Niestety chwilę później dramat się powtórzył…

– Po około 20 minutach dziecko znów miało usta pełne śliny. Ponownie przystąpiłem do ABC i resuscytacji krążeniowo-oddechowej. W tym samym czasie powiadomiliśmy straż pożarną. Na miejsce przyjechały dwa zastępy JRG Śrem, OSP Pysząca oraz ponownie ta sama karetka. Tym razem jednak lekarz zadecydował o zabraniu chłopca do szpitala – wyjaśnia pan Michał, który z ust lekarza miał usłyszeć, że gdyby nie jego pomoc… dziecko byłoby już martwe.

– Najważniejsze w takich chwilach jest to, by zachować spokój, szukać pomocy, wzywać odpowiednie służby – radzi strażak. Wśród dobrych rad przypomina także o tym, by brać czynny udział w szkoleniach i pokazach z udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. – To bardzo ważne. Nasza chwila zawahania może kosztować czyjeś życie – podkreśla.

Jak udało nam się dowiedzieć, dziecko w tej chwili przebywa w szpitalu. Jest poddawane diagnostyce. Trzymamy kciuki za jego zdrowie!

Jeden komentarz

Zostaw komentarz