Image

Jak to w Dolsku na łyżwach śmigali

Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Ponad sześćdziesiąt osób wzięło udział w spotkaniu dolskich łyżwiarzy – wychowanków lokalnego trenera i nauczyciela wychowania fizycznego – Stefana Stryczyńskiego. Spotkanie odbyło się w środę, 12 kwietnia w świetlicy Szkoły Podstawowej im. Janusza Kusocińskiego w Dolsku. Przy kawie wspominano czasy, gdy młodzi dolszczanie triumfowali w Złotym Krążku i Błękitnej Sztafecie.


Berdychowski Kwiecien2 2024

Spotkanie dolskich łyżwiarek i łyżwiarzy odbyło się w ramach projektu „Jak to w Dolsku na łyżwach śmigali”. Jednym z organizatorów był nauczyciel Szkoły Podstawowej im. Janusza Kusocińskiego w Dolsku – Jacek Woroch, który – nota bene – przyjaźnił się ze Stefanem Stryczyńskim. Nie zabrakło także Teresy Stryczyńskiej, wdowy po zasłużonym trenerze, która opiekowała się grupą dolskich łyżwiarek.

Od tego wszystko się zaczęło

W Dolsku nic się tak prawdę nie działo. Czasy nie były łatwe, każdy żył własnym życiem. Wszystko zmieniło się dzięki Stefanowi Stryczyńskiemu, to on zaszczepił w młodzieży miłość do sportu. Wspomagała go żona – Teresa. To był rok 1961. Jeździliśmy wtedy na tzw. „gwintówach”, czyli przykręcanych łyżwach. Później mieliśmy już łyżwy „hokejowe”

wspomina Tadeusz Bielerzewski, jeden z pierwszych dolskich łyżwiarzy

Gdy rozpoczynali przygodę z łyżwiarstwem w roku 1961 było ich sześciu, pozostało trzech: Tadeusz Bielerzewski, Antoni Zieliński oraz Zdzisław Cuprych. Podczas spotkania wspominali dawne czasy, zaangażowanie, zbyt małe łyżwy i wiele innych przeszkód, które musieli pokonać, by osiągnąć sukces. Oprócz wymienionej trójki szkołę reprezentowali także nieżyjący już: Mieczysław Hofman, Witold Leciejewski oraz Józef Kwieciński. Dolscy łyżwiarze chętnie opowiadali o swoich przeżyciach i przygodach związanych z łyżwiarstwem. Zbyt małe łyżwy, braki sprzętowe, zmarznięte stopy czy też nieprzyjemne uwagi ze strony łyżwiarskich konkurentów i wiele innych sytuacji zostało przytoczonych podczas spotkania.

JAk-to-w-Dolsku-na-lyzwach-smigali-zdj.-SP-iim.-J.-Kusocinskiego-w-Dolsku-1
fot. Szkoła Podstawowa im. Janusza Kusocińskiego w Dolsku/Ponad sześćdziesiąt osób wzięło udział w spotkaniu dolskich łyżwiarzy – wychowanków lokalnego trenera i nauczyciela wychowania fizycznego – Stefana Stryczyńskiego


Dla dolszczan najważniejszy był jednak sport. Dawali z siebie wszystko, czego efektem są liczne sukcesy na płaszczyźnie ogólnopolskiej. Odwiedzili wiele miast, m.in. Poznań, Toruń, a nawet Nowy Targ. Mimo przeszkód i braku profesjonalnego lodowiska, umożliwiającego komfortowe treningi, niejednokrotnie pokonywali drużyny z Poznania, które miały zdecydowanie łatwiejszy dostęp do sztucznych lodowisk, m.in. popularnej Bogdanki. Można więc stwierdzić, że sukces dolskich łyżwiarzy to przede wszystkim efekt ciężkiej pracy i zaangażowania.

Charyzma Stefana Stryczyńskiego

Nikt z obecnych na sali nie miał wątpliwości, że sukcesy podczas zawodów Złotego Krążka i Błękitnej Sztafety to przede wszystkim zasługa nieżyjącego już nauczyciela i trenera – Stefana Stryczyńskiego. W opiniach dawnych podopiecznych był to człowiek niezwykły i wyjątkowy, z ogromną charyzmą, która niczym magnes przyciągała młodych ludzi. Dolscy łyżwiarze na treningach spędzali każdą wolną chwilę, a jazda na łyżwach była dla nich nie tylko sportowym wyzwaniem, ale również sposobem na aktywne spędzanie czasu.

Wiele ciepłych słów można było usłyszeć o Teresie Stryczyńskiej – wdowie po zmarłym trenerze, która jako nauczycielka wychowania fizycznego objęła opieką jeżdżące na łyżwach dziewczęta.

Jak wspomniała wicedyrektor szkoły – Marlena Paszkowiak, trenujący pod kierunkiem małżeństwa Stryczyńskich młodzi łyżwiarze osiągali liczne sukcesy na arenie ogólnopolskiej. Konkurenci niejednokrotnie nazywali ich „mafią Stryczyńskich” lub „czarnymi diabłami z Dolska”.
Spotkanie dopełniła okolicznościowa wystawa fotografii, dokumentująca działalność dolskich łyżwiarzy.

Zostaw komentarz