Bezpieczeństwo kontra przyroda. Kto zwycięża batalię w Psarskiem?
Marzenia mieszkańców Psarskiego o poprawie bezpieczeństwa na Alei Platanowej zderzyły się z twardą rzeczywistością przepisów i ochrony środowiska. Paradoksalnie to, co jest największą dumą tej okolicy, jest również przeszkodą.
Temat wypłynął za sprawą interpelacji radnej Rady Miejskiej w Śremie, Marii Sokołowskiej-Nowak. Radna, wsłuchując się w głosy lokalnej społeczności, zwróciła się z oficjalną prośbą o wyznaczenie nowego przejścia dla pieszych na drodze powiatowej nr 4062P. Chodziło konkretnie o rejon skrzyżowania Alei Platanowej z Jabłoniową. To miejsce, gdzie ruch pieszy miesza się z samochodowym, a mieszkańcy od dawna sygnalizowali potrzebę „zebry”, która uporządkowałaby sytuację i dała poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza dzieciom i seniorom.
Wniosek trafił na biurko urzędników, a następnie został przekazany do zarządcy drogi, czyli Powiatowego Zarządu Dróg. Odpowiedź, która 19 grudnia 2025 roku wpłynęła do burmistrza Grzegorza Wiśniewskiego, brzmi jak wyrok dla tej inicjatywy. Drogowcy przeprowadzili analizę i ich werdykt jest jednoznaczny: nie da się.
Efekt domina
Dla przeciętnego kierowcy czy pieszego sprawa wydaje się prosta: wystarczy postawić dwa znaki pionowe i namalować pasy na asfalcie. Jednak z perspektywy inżynierii drogowej, sytuacja na Platanowej to prawdziwy gordyjski węzeł.
Reklama
PZD w swojej argumentacji powołuje się na „efekt domina”. Aby wyznaczyć bezpieczne przejście dla pieszych, musi ono prowadzić z punktu A do punktu B – czyli z chodnika na chodnik. Tymczasem na wskazanym odcinku brakuje infrastruktury pieszej spełniającej obecne, rygorystyczne normy (określone w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z czerwca 2022 roku).

Tu pojawia się pierwszy mur. Aby zbudować taki chodnik, trzeba by przebudować drogę. Aby przebudować drogę, trzeba by wejść w pas zieleni. I tu dochodzimy do sedna problemu. Zarząd Dróg tłumaczy, że przy obecnym rozmieszczeniu drzew nie ma fizycznej możliwości „wciśnięcia” tam chodnika o odpowiednich parametrach bez naruszania systemu korzeniowego lub wycinki. A bez normatywnego chodnika, żaden projektant nie podpisałby się pod projektem przejścia dla pieszych, bo byłoby ono niezgodne z prawem budowlanym.
Pomnik przyrody – świętość, której nie można ruszyć
Gdyby chodziło o zwykłe samosiejki czy młode nasadzenia, sprawa pewnie byłaby do rozwiązania. Jednak Aleja Platanowa to nie jest zwykła droga. Zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej w Śremie z 31 sierpnia 2020 roku, aleja ta posiada status pomnika przyrody.
Ten tytuł to dla drogowców „czerwone światło” dla jakichkolwiek poważniejszych inwestycji. Status pomnika przyrody nakłada na zarządcę terenu surowe ograniczenia. Nie można drzew wycinać, nie można ich przesadzać, nie można nawet prowadzić prac ziemnych w obrębie ich bryły korzeniowej, co byłoby konieczne przy budowie chodnika czy poszerzaniu jezdni.
W piśmie PZD czytamy wprost o „ograniczonych możliwościach przebudowy istniejącej infrastruktury”. W praktyce oznacza to, że w konflikcie na linii: infrastruktura drogowa kontra ochrona dziedzictwa przyrodniczego, w tym konkretnym przypadku wygrywa przyroda. Drzewa, które nadają Psarskiemu unikalny charakter, jednocześnie blokują możliwość modernizacji drogi do współczesnych standardów bezpieczeństwa.
Znaki, których nie widać
Kolejnym gwoździem do trumny dla planowanego przejścia jest kwestia oznakowania. Przepisy z października 2022 roku bardzo precyzyjnie określają, gdzie muszą stać znaki i z jakiej odległości muszą być widoczne dla kierowcy.
Na zadrzewionej alei, gdzie pnie i korony drzew tworzą naturalny tunel, zapewnienie wymaganej widoczności znaków pionowych (D-6 „przejście dla pieszych”) jest technicznie niewykonalne bez ingerencji w zieleń. A jak już wiemy – ingerencja w zieleń jest zabroniona. Koło się zamyka. Urzędnicy wskazują, że w obecnym układzie drogi nie ma warunków, by postawić znaki w sposób bezpieczny i zgodny z prawem.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Wnioski płynące z dokumentu Powiatowego Zarządu Dróg są dla mieszkańców Psarskiego gorzką pigułką. W najbliższej przyszłości nie mogą liczyć na klasyczne przejście dla pieszych w rejonie ulicy Jabłoniowej. Nie wynika to ze złej woli urzędników, lecz z obiektywnego zderzenia oczekiwań społecznych z przepisami technicznymi i ochroną przyrody.
Czy to definitywny koniec walki o bezpieczeństwo? Niekoniecznie. Choć „zebry” nie będzie, odpowiedź drogowców zostawia pewną furtkę. PZD nie wyklucza innych działań, które nie wymagają tak dużej ingerencji w infrastrukturę. W grę wchodzić mogą zmiany w organizacji ruchu, dodatkowe ograniczenia prędkości czy inne formy jego uspokojenia. Warunek pozostaje jednak ten sam: każde rozwiązanie musi szanować status Alei Platanowej jako pomnika przyrody. Mieszkańcom pozostaje więc naciskać na te alternatywne, „miękkie” środki poprawy bezpieczeństwa, bo na twardą infrastrukturę w cieniu zabytkowych platanów miejsca po prostu nie ma.



To jest kpina. Przecież żądne znaki drogowe typu „ograniczenie prędkości” nic nie dają. Niech panowie z PZD sobie tutaj przyjadą i poobserwują co się czasami dzieje. O zmierzchu strach wejść na tę aleję. Główna droga prowadząca na osiedle oraz „łącznik” ze Śremu do Góry/Jaszkowa i brak chodnika i oświetlenia… Mam nadzieję, że nie dojdzie kiedyś do tragedii bo wtedy już będzie za późno.
Może trzeba zrobić ścieżkę pieszo-rowerową po stronie osiedla – wzdłuż al. Platanowej? Zawsze by to było rozwiązanie – wtedy ruch pieszo – rowerowy byłby odsunięty w bezpieczniejsze miejsce.
Swoją drogą dziwne jest to, że oświetlenie do połowy drogi można było zrobić a dalej już nie można a te śmieszne „pomniki przyrody” też są w części oświetlonej 🙂
Jedna z najniebezpieczniejszych ulic w powiecie.. A wladarze mają to gdzieś. Psarskie to największa wies w powiecie a nie ma nic poza żabka.. do której też nie można dojść bo na Sikorskiego również nie ma pasów… I nie zrobią bo na platanowej nie ma chodników… patologia.