Z kajdankami na rękach błąkał się od służb do służb
Dość nietypową interwencję w nocy z niedzieli na poniedziałek mieli strażacy ze Śremu. Do tutejszej komendy zgłosił się mężczyzna… z kajdankami zaplecionymi na nadgarstkach.
Było około godziny 2 nad ranem, gdy do dyżurnego Państwowej Straży Pożarnej w Śremie odezwał się młody mężczyzna z kajdankami na nadgarstku. Spokojnie, już wyjaśniamy, to nie żaden kryminalista, poszukiwany zbieg czy osoba, która jeszcze klika minut wcześniej była zatrzymana przez policję.
Wszystko to zweryfikowali strażacy, którzy sprawdzili poprzez dyżurnego śremskiej policji, czy nie mają przypadkiem jakiegoś uciekiniera lub poszukiwanego przez wymiar sprawiedliwości. Wtedy też okazało się, że młody mężczyzna – zanim trafił do strażaków – szukał pomocy właśnie na policji.
Reklama
Mundurowi jednak nie byli w stanie mu pomóc. Nie udało się zdjąć kajdanek, a przynajmniej nie z obu rąk. Tak więc „zaobrączkowany” delikwent został odprawiony z połowicznym sukcesem. Po pomoc musiał udać się do strażaków, gdzie finalnie został oswobodzony z „bransoletek” i mógł udać się w swoim kierunku. Mężczyzna nie potrzebował żadnej innej dodatkowej pomocy.
Reklama
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



