Z kajdankami na rękach błąkał się od służb do służb
Dość nietypową interwencję w nocy z niedzieli na poniedziałek mieli strażacy ze Śremu. Do tutejszej komendy zgłosił się mężczyzna… z kajdankami zaplecionymi na nadgarstkach.
Było około godziny 2 nad ranem, gdy do dyżurnego Państwowej Straży Pożarnej w Śremie odezwał się młody mężczyzna z kajdankami na nadgarstku. Spokojnie, już wyjaśniamy, to nie żaden kryminalista, poszukiwany zbieg czy osoba, która jeszcze klika minut wcześniej była zatrzymana przez policję.
Sponsorem głównym działu NA SYGNALE jest KT-24:
Wszystko to zweryfikowali strażacy, którzy sprawdzili poprzez dyżurnego śremskiej policji, czy nie mają przypadkiem jakiegoś uciekiniera lub poszukiwanego przez wymiar sprawiedliwości. Wtedy też okazało się, że młody mężczyzna – zanim trafił do strażaków – szukał pomocy właśnie na policji.
Reklama
Mundurowi jednak nie byli w stanie mu pomóc. Nie udało się zdjąć kajdanek, a przynajmniej nie z obu rąk. Tak więc „zaobrączkowany” delikwent został odprawiony z połowicznym sukcesem. Po pomoc musiał udać się do strażaków, gdzie finalnie został oswobodzony z „bransoletek” i mógł udać się w swoim kierunku. Mężczyzna nie potrzebował żadnej innej dodatkowej pomocy.
Reklama
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.




