Mieszkańcy gminy Śrem oddali hołd pomordowanym przodkom przez Niemców w Zbrudzewie
W sobotę 8 listopada, w 86. rocznicę potajemnego rozstrzelania śremian w ogrodzie Starej Strzelnicy w Zbrudzewie przez jarocińskie Gestapo, mieszkańcy naszej gminy oddali hołd ofiarom. Przy pomniku upamiętniającym zbrodnię w południe odbyły się obchody władz samorządowych, a o godz. 17.00 spotkały się środowiska historyczno-patriotyczne.
Obchody gminne
O godz. 12.00 zebranych przywitał dyrektor Muzeum Śremskiego Mariusz Kondziela, ktory przybliżył historię niemieckiej zbrodni. Następnie „Mazurka Dąbrowskiego” zaintonował a cappella były przewodniczący rady powiatu – Roman Szydłowski. Po hymnie państwowym złożono wieńce oraz zapalono znicze przy Pomniku Rozstrzelanych w Zbrudzewie. Władze samorzadowe reprezentował Burmistrz Śremu Grzegorz Wiśniewski. Był obecny poczet sztandarowy Bractwa Kurkowego. Przybyły także delegacje młodzieży m.in. ze Szkoły Podstawowej im. janusza Korczaka w Zbrudzewie.






(fot. Muzeum Śremskie/fb)
Reklama
Obchody oddolne
O godz. 17.00 odbyły się obchody organizowane przez środowiska patriotyczno-historyczne. Zebranych przywitał sekretarz Śremskiego Instytutu Historii Wiktor Chicheł. Następnie zaśpiewano wszystkie zwrotki polakiego hymnu. Potem śremianin ponownie zabrał głos i przybliżył historię zbrodni niemieckiej na Polakach w Zbrudzewie. Na koniec wszystkie organizacje: Stowarzyszenie Twórzmy Przyszłość, Śremski Instytut Historii, Towarzystwo Historyczne „Sireme” oraz Zaborowo nasza wieś dawniej i dziś zapaliły znicze pod pomnikiem.







(fot. Wiktor Chicheł/Stowarzyszenie Twórzmy Przyszłość)
Zarys historyczny
8 listopada 1939 r. Niemcy dokonali potajemnej egzekucji na dwunastu śremianach w ogrodzie Starej Strzelnicy w Zbrudzewie. Z aresztowanych w śremskim więzieniu, wybrano około 10 ludzi, wydano łopaty i kilofy, i przed godz. 10.00 wyprowadzono jak zazwyczaj do pracy. Wachmani zaprowadzili ich szosą w kierunku Zaniemyśla do Starej Strzelnicy w Zbrudzewie. Żołnierze niemieccy obstawili teren wokół ogrodu. We wskazanym miejscu kazano Polakom wykopać dół na 5-6 metrów długi, na 2m szeroki i na metr głęboki. Około południa przybył pluton Gestapo, prowadząc pod karabinami dwunastu skazańców. Wsród obecnych było ok. trzydziestu lokalnych Niemcy z całego powiatu. Przyjechali własnymi samochodami. Rozpoznano Güntera z Krzyżanowa, Lehmanna z Iłówca, Mellera ze Skrobacza, Wendego z Donatowa czy Hartmanna z Wójtostwa.
Skazańców ustawiono po sześciu, twarzą do wykopu i na komendę padły dwie salwy. W ostatnich chwilach przed śmiercią wznosili okrzyki: „pozdrówcie rodzinę!”, „niech żyje Polska!”. A Lehmann i Günther robili sobie na pamiątkę zdjęcia. Jak stwierdzono w wyniku ekshumacji z 1945 r., do skazańców ustawionych nad wykopana mogiła strzelano w tył głowy, po czym wpadali do niej. Egzekucji tej dokonało Gestapo z Jarocina. Lista ofiar prezentuje się następująco:
- Wacław Balcerowski, lat 20 – kowal, pracownik w Fabryce Malinowskiego,
- Józef Cieślak, lat 21 – robotnik,
- Władysław Janicki, lat 32 – kupiec, żołnierz armii niemieckiej, powstaniec wielkopolski,
- Władysław Łaznowski, lat 17 – robotnik,
- Wawrzyn Migdał, lat 48 – powstaniec wielkopolski, robotnik rolny z Nochowa,
- Teodor Piechocki, lat 53 – powstaniec wielkopolski, krawiec w koszarach wojskowych, przedsiębiorca,
- Stanisław Przybylski, lat 20 – robotnik z Fabryki Malinowskiego, obwałowywał Kanał Ulgi,
- Konrad Ronke, lat 34 – współwłaściciel składu motoryzacyjnego i radiotechnicznego, odbył służbę wojskową w 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich,
- Paweł Szarata, lat 17 – robotnik z Fabryki Malinowskiego,
- Czesław Szymaniak, lat 17 – robotnik,
- Stanisław Wojciechowski, lat 51 – szklarz, właściciel obwoźnego zakładu w Śremie,
- Teodor Zelba, lat 22 – robotnik murarski.
Po wszystkim rozkazano więźniom nam poukładać ciała twarzą do ziemi i w odległości pół metra jedno od drugiego. Tych, którzy jeszcze dawali znaki życia, Niemcy, także ci miejscowi, dobijali z pistoletów. Mimo że Polacy byli w dole i układali ciała, to kule przelatywały ze świstem obok nich. Szczęśliwie nikt inny nie został nawet raniony. Po obłożeniu zabitych chrustem i gałęziami zasypano grób ziemią. Nie pozwolono usypać kopca, który wskazywałby miejsce zbrodni. Do więzienia skazańcy wracali przez park i bocznymi ulicami, bo strażnicy nie chcieli, aby widziano w mieście w ubraniach poplamionych od krwi.
Po wojnie z inicjatywy wiceburmistrza Marcelego Szczęsnego przeprowadzono ekshumację zwłok. Uroczysty pogrzeb ofiar egzekucji 8 listopada odbył się 25 kwietnia 1945 r. Ofiary spoczywają w jednym grobie z rozstrzelanymi na rynku, na cmentarzu przy kościele farnym.
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



