Bartosz Kabaj – Warta Śrem: Będziemy walczyć o czołowe lokaty!
Bartosz Kabaj strzelił piękną bramkę w meczu z Huraganem Pobiedziska. Czy był to jego najładniejszy gol? O tym, a także o łączeniu roli trenera młodzieży i zawodnika drużyny seniorów, a także o najbliższym meczu z Gołuchowem i nie tylko rozmawialiśmy z zawodnikiem Warty Śrem.
Gratulacje! Twoja kapitalna bramka w meczu z Huraganem robi furorę w sieci i kandyduje do miana bramki kolejki, a kto wie czy to nie będzie gol roku. Śmiem twierdzić, że ładniejszej do tej pory nie zdobyłeś, chyba że się mylę? Zapytam wprost: przypadek czy tak chciałeś huknąć w samo okienko?
– Bardzo dziękuję, to zawsze miłe, gdy ludzie doceniają bramki, które strzelasz. Ten gol rzeczywiście był wyjątkowy. Rzadko zdarza się, że wszystko ułoży się idealnie. Od samego przyjęcia, przez ustawienie ciała, aż po samą decyzję o strzale. Wszystko zgrało się w jednej chwili. Oczywiście można powiedzieć, że przy takich bramkach zawsze jest odrobina przypadku, bo wystarczy minimalny błąd i piłka poleci nad bramką, ale tutaj naprawdę chciałem uderzyć mocno, celując właśnie w to miejsce. Wyszło niemal tak, jak to sobie wyobraziłem. Czy to najładniejsza bramka w mojej karierze? Miałem kilka, które dawały mi ogromną radość, ale ta na pewno jest w ścisłej czołówce. Myślę, że długo będę do niej wracał, bo takie momenty zapisują się w pamięci na lata.
Gratulacje należą się nie tylko Tobie, ale całej drużynie. Bardzo dobrze weszliście w nowy sezon. 4 wygrane w 6 meczach to nie przypadek. Dziś zajmujecie czwarte miejsce, a niewiele brakowało, a nie byłoby Warty w IV lidze. Skąd Twoim zdaniem taka zmiana?
– Faktycznie, ten początek sezonu pokazuje, że praca, którą wykonaliśmy w ostatnich miesiącach, nie poszła na marne. W poprzednich rozgrywkach naprawdę balansowaliśmy na granicy, było nerwowo i wielu ludzi zastanawiało się, czy uda się utrzymać. To była dla nas lekcja pokory, ale też sygnał do zmian. Teraz jest inaczej i w klubie pojawiła się stabilizacja, a to w piłce ma ogromne znaczenie. Udało się zatrzymać kluczowych zawodników, co dało nam ciągłość i jednocześnie do drużyny dołączyło kilku nowych piłkarzy, którzy wnieśli dodatkową jakość, świeżość i zdrową rywalizację. Myślę, że równie istotna jest atmosfera w szatni. Teraz naprawdę jesteśmy kolektywem, wspieramy się i każdy walczy nie tylko za siebie, ale i za kolegę obok. To czuć na boisku. Cztery zwycięstwa w sześciu meczach nie biorą się z przypadku. To efekt pracy na treningach, koncentracji i chęci udowodnienia, że Warta to klub, który może spokojnie rywalizować w tej lidze, a nie tylko walczyć o przetrwanie.
Reklama
Reklama
Zanosi się na to, że tym razem prezes, zarząd i kibice będą mogli spać spokojnie i nie będą musieli do końca drżeć o utrzymanie. Jaki cel stawiacie przed sobą wy jako drużyna w szatni?
– Wszyscy mamy w pamięci, jak wyglądał poprzedni sezon i ile nerwów kosztowało nas utrzymanie, dlatego teraz podchodzimy do wszystkiego z większym spokojem i świadomością, że musimy punktować od samego początku. Cel drużyny jest jasny i chcemy zapewnić sobie komfort w tabeli możliwie jak najszybciej, żeby nikt nie musiał oglądać się za siebie i liczyć punktów do utrzymania. Oczywiście każdy z nas ma w sobie sportową ambicję i kiedy jesteś w górnej części tabeli, to naturalne, że chcesz się tam utrzymać. Podchodzimy do tego rozsądnie, czyli krok po kroku. Najważniejsze to grać swoje, rozwijać się jako drużyna i budować pozycję Warty w tej lidze. Kibice zasługują na to, by przychodzić na mecze bez strachu o wynik, a my chcemy im to dać. Jeśli zdrowie dopisze i forma będzie stabilna, to kto wie, być może będziemy w stanie zaskoczyć i powalczyć o czołowe lokaty.
Rolę zawodnika seniorów łączysz z rolą trenera w Akademii Warty? Jesteś więc wzorem dla młodych adeptów. Kiedy możemy się spodziewać wychowanków na boiskach IV ligi?
– To prawda, łączenie tych ról wymaga sporo czasu i energii, ale daje mi też ogromną satysfakcję. Praca z młodzieżą to nie tylko trenowanie umiejętności piłkarskich, ale także budowanie charakteru i pasji do sportu. W Akademii mamy wielu utalentowanych zawodników, którzy ciężko pracują i wierzę, że w niedalekiej przyszłości kilku z nich zapuka do drzwi pierwszej drużyny. To dla mnie ważne, żeby młodzi widzieli, że w Warcie jest ścieżka rozwoju i że naprawdę można zadebiutować w seniorskiej piłce.
W sobotę czeka Was wyjazdowy mecz w Gołuchowie, który do tej pory punktował tylko „u siebie”. Wygrał dwa z trzech spotkań, jedno zremisował. Rozumiem, że jedziecie po to, aby przerwać ich „domową” passę?
– Każdy, kto gra w tej lidze, wie, że Gołuchów u siebie to bardzo trudny przeciwnik. Tam zawsze gra się ciężko – boisko, kibice, znajome otoczenie dla gospodarzy, to daje im dużą przewagę. Widać to też w wynikach, bo praktycznie wszystkie swoje punkty zdobyli właśnie w domu. My jednak nie patrzymy na to w kategorii strachu. Wiemy, że żeby być mocną drużyną, musimy zdobywać punkty również na trudnych terenach. Jedziemy z szacunkiem do rywala, ale też z wiarą w swoje umiejętności. Nasz cel jest jasny żeby zagrać swoje, być skoncentrowanym od pierwszej do ostatniej minuty i wrócić z kompletem punktów. Wiemy, że potrafimy strzelać bramki, potrafimy grać twardo i zorganizowanie w defensywie, więc wszystko jest w naszych rękach. Chcemy przełamać tę ich serię i pokazać, że Warta potrafi wygrywać nie tylko u siebie, ale i na wyjazdach, z wymagającymi rywalami.
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


