Mieszkańcy są wściekli! Woda z osiedla zalewa ich domostwa
Psarskie. Nazwa, która jeszcze niedawno kojarzyła się z sielanką, z marzeniem o własnym domu z ogrodem, dziś dla wielu mieszkańców ulicy Orzechowej jest synonimem koszmaru.
Jeszcze kilka lat temu, za płotami domów przy Orzechowej, rozciągała się łąka. Życie toczyło się tu swoim rytmem, spokojnie, przewidywalnie. Kiedy spadał deszcz, woda wsiąkała w ziemię, a jej nadmiar zatrzymywał się na naturalnym, zielonym terenie. Nikt nie myślał o podtopieniach, o zalanych ogrodach, o tym, że jeden dzień ulewy może zrujnować lata ciężkiej pracy. Ale potem coś się zmieniło. Tam, gdzie była łąka, pojawiło się osiedle. Zaczęły wyrastać domy, a wraz z nimi, niczym grzyby po deszczu, rosły też podniesione grunty.
Sponsorem głównym działu NA SYGNALE jest KT-24:
„Podnieśli sobie wysokość gruntu, by ich nie zalewało, ale to spowodowało, że zalewa nas.” – te słowa, wypowiedziane przez jednego z mieszkańców, brzmią jak oskarżenie. I są oskarżeniem. Bezbronne, pełne bólu. To nie jest wina natury. To nie jest katastrofa, której nie dało się przewidzieć. To wynik ludzkich decyzji, które zepchnęły problem na sąsiadów. To historia o tym, jak doraźne rozwiązanie dla jednych, stało się tragedią dla innych.
Reklama
30 sierpnia w godzinach porannych do niemal godzin południowych nastał opad deszczu. Woda, spływająca z podwyższonych terenów zalewała wypielęgnowane ogrody, niszczyła trawniki, wdzierała się do wiat, a w niektórych przypadkach – prosto do domów. Sprzęt, pamiątki, meble – wszystko to stało się mokrą, bezwartościową masą. Zamiast zapachu kwiatów i świeżej trawy, unosił się smród wilgoci i zniszczenia.
Reklama
Przez mieszkańców przemawia frustracja, bo to nie jest pierwszy raz, gdy problem zalewania Orzechowej wraca. Przez lata mieszkańcy ostrzegali, prosili o pomoc, o interwencję. Ale ich głosy ginęły w biurokratycznej machinie. Owszem, dziś na miejscu zjawili się strażacy z OSP Pysząca i OSP Śrem, na których zawsze można liczyć. Był też radny Łukasz Brzeziński, wysłuchujący próśb o interwencję. Ale ich pomoc to tylko gaszenie pożaru. To rozwiązanie tymczasowe, które nie eliminuje przyczyny problemu.
A co z drogą? Tą samą, która była remontowana zaledwie kilka tygodni temu. Woda, która spłynęła z posesji, wypłukała część destruktu, tworząc koleiny i dziury. Kolejny dowód na to, że problem jest o wiele szerszy niż tylko podtopione domy. To problem całej infrastruktury, która jest nieprzygotowana na warunki, które sami sobie stworzyliśmy.
Wydaje się, że jedynym, co mieszkańcom ulicy Orzechowej pozostało, jest nadzieja. Nadzieja, że tym razem ich głos zostanie usłyszany.
Gdy deszcz znów zacznie padać, mieszkańcy nie będą spać spokojnie. Ich koszmar zaczyna się za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawią się ciemne chmury.












Kilka godzin później, tego samego dnia, sytuacja znów się powtórzyła. Ponownie na miejsce wezwani zostali strażacy. Ponownie dwa zastępu wypompowywały wodę z zalanych posesji. Mieszkańcy wspomnianych budynków zapewniają, że tak sprawy nie zostawią i zamierzają coś z tym problemem zrobić. Na początek chcą rozmawiać z władzami gminy i powiatu, później nie wykluczają pójścia na drogę sądową.
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.




Tam zawsze tereny były podmokłe. Podczas budowy domów dreny zostały porozrywane i tak teraz sytuacja wygląda.