Warta dwa razy prowadziła w Wągrowcu, ale przegrała z Nielbą 2:4
W 10 kolejce spotkań IV ligi szóstej porażki doznali piłkarze Warty. Mimo iż dwukrotnie prowadzili w Wągrowcu z faworyzowaną Nielbą, to finalnie przegrali 2:4.
– Nie ukrywam, że jestem rozczarowany po tym meczu, bo gramy z drużyną, która co roku jest w ścisłej czołówce IV ligi, stwarzamy sobie osiem okazji, z czego cztery sam na sam, dwukrotnie prowadzimy, a mimo to wracamy bez punktów – mówi trener Michał Mocek. – Biorąc pod uwagę, że pojechaliśmy do Wągrowca bez Szymandery, Kabaja, Marszałkiewicza, czy Bergera, a więc czterech podstawowych zawodników, remis przed meczem brałbym w ciemno, ale z przebiegu meczu wiem, że można było pokusić się o zwycięstwo – dodał.
Już w 12 minucie prowadzenie mógł zapewnić Miłosz Przybecki, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Chwilę potem okazję mieli gospodarze, bo po problematycznym faulu debiutującego Kacpra Nowaka, Nielba miała „jedenastkę”, ale Rafał Leśniewski przestrzelił. Chwilę potem przed szansą stanęła Warta, a konkretnie Marcin Kaczmarek, ale nie trafił. Zrehabilitował się w 28 minucie, kiedy zamienił na bramkę podanie Przybeckiego. Przed przerwą podwyższyć mógł Maksymilian Hyżyk, ale mając przed sobą jedynie bramkarza posłał piłkę obok słupka.
Reklama
Reklama
Nielba groźna była po stałych fragmentach gry i wyrównała w 56 minucie po rzucie rożnym. Potem wychodzących na czyste pozycje Przybeckiego i Kaczmarka zatrzymywała chorągiewka sędziego liniowego, który dopatrzył się spalonych, o co pretensje miał trener Mocek, bo jego zdaniem o offsajdach nie było mowy. Niemniej, w 68 minucie za sprawą Mikołaja Rakowskiego śremianie znów objęli prowadzenie. Nie cieszyli się jednak z niego długo. Kwadrans przed końcem Nielba wyrównała trafiając ponownie po dośrodkowaniu z rożnego. Warciarze nie zdołali jednak przywieźć z Wągrowca choćby punktu. W końcówce dali sobie wbić dwa gole i przegrali 2:4.
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



