Rekord frekwencji w Śremie – Warta Śrem vs Wiara Lecha
Warta Śrem pozostaje bez zwycięstwa na boiskach IV ligi. W trzeciej kolejce, a w drugim meczu na własnym boisku przegrała bowiem 1:3 z Wiarą Lecha, którą dopingiem nieśli Śremscy Fanatycy.
Tak jak się można było spodziewać mecz Warty z Wiarą Lecha to było iście piłkarskie święto w Śremie. Zainteresowanie meczem było spore, co przeniosło się na trybuny, gdzie padł rekord frekwencji.
Piłkarze Wiary Lecha mogli czuć się jak u siebie. Kibole przygotowali świetną oprawę, jakiej w Śremie dawano nie było. Były transparenty, race i głośny śpiew przez cały mecz. Śremscy Fanatycy i kibice Lecha wspierali dopingiem drużynę Łukasza Kubiaka.
Reklama
Reklama












Mecz świetnie rozpoczęli jednak Warciarze. Już w pierwszej akcji mogli objąć prowadzenie. Strzał Miłosza Przybeckiego i dobitkę Maksymiliana Hyżyka świetnie obronił jednak poznański bramkarz. Ku uciesze licznie przybyłych sympatyków biało-niebieskich w 3 minucie jednak skapitulował. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową trafił Bartosz Kabaj i było 1:0. Śremianie chcieli pójść za ciosem, ale strzały Hyżyka i Torrado nie znalazły drogi do siatki. Tymczasem w 25 minucie jeden z nielicznych wypadów gości przyniósł im prowadzenie po strzale Krzysztofa Kaźmierczaka. Od tego momentu do głosu wyraźnie doszli poznaniacy, ale świetnie bronił Piotr Szatkowski, który dwoma interwencjami ratował zespół. Warta przebudziła się w końcówce, kiedy po akcji Hyżyka świetną okazję miał Przybecki, ale jego strzał ofiarnym wślizgiem w porę wyblokował obrońca, bo piłka zmierzała do siatki.











Druga połowa rozpoczęła się od bramki Wiary Lecha w 50 minucie. Od tego momentu goście się cofnęli, a Warciarze napierali i dążyli do wyrównania. Zaraz po wejściu na boisko swoją obecność zaznaczył Patryk Uliński, ale górą był bramkarz. W 70 minucie najlepszą okazję do tego, aby doprowadzić do remisu miał Przybecki. Po podaniu Ulińskiego wbiegł w pole karne i miał przed sobą już tylko bramkarza, ale zamiast po ziemi po długim słupku, strzelił mocno, ale prosto w bramkarza. To mógł być przełomowy moment spotkania. Warta już do końca biła głową w mur. Szczupakiem głową strzelał Uliński, a chwilę potem przestrzelił nad poprzeczką po zagraniu Bergera.
Przyjezdni wyraźnie grali na dotrwanie z korzystnym wynikiem do końca i było nerwowo, a sędzia nie szczędził kartek. Żółtymi ukarani zostali m.in. Tomasz Gendera – II trener Warty, i Łukasz Kubiak. Sędzia doliczył 7 minut i w ostatniej z nich piłkarze Wiary Lecha dobili śremski zespół trzecim golem.
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.



2 komentarze