||

Co dalej z komunikacją?

Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

10 marca poznaliśmy stawki, jakie śremski przewoźnik TOTEM zaoferował w przetargu na świadczenie usług komunikacji zbiorowej. Stawka za wozokilometr wynosząca 9,38 zł jest wyższa od tej, jaką gmina zamierza przeznaczyć na finansowanie zadania, ale sprawa nie jest przesądzona. Do spięcia się przedsięwzięcia brakuje kilkaset tysięcy złotych. – To jest na poziomie kalkulacji, którą my przyjęliśmy – mówi w facebookowym wystąpieniu włodarz miasta i gminy.

W tym roku gmina do przedsięwzięcia dołoży 360 tysięcy złotych. Dołoży również w kolejnych latach. Warunek jest jeden – radni muszą przegłosować projekt uchwały, który zwiększy pulę środków na ten cel. Będzie to możliwe już 23 marca, kiedy odbędzie się kolejna sesja rady miejskiej w Śremie.



Gdyby do tego doszło to już na następny dzień, a więc na piątek 24 marca planowane jest podpisanie umowy z przewoźnikiem. TOTEM wówczas już od 1 kwietnia świadczyłby usługę nie z wolnej ręki jak dotąd, ale na mocy wieloletniej umowy.

Informację jako pierwsze śremskie medium podała TV Relax.

To dobre wiadomości dla podróżnych korzystających z usług śremskiego przewoźnika. Ewentualne podpisanie umowy gwarantuje stabilność oraz ciągłość świadczenia umowy.

Choć zewsząd płyną optymistyczne sygnały, sprawa nie jest jeszcze przesądzona, choć patrząc na rozkład sił w radzie miejskiej wydaje się, że nie powinno być z tym problemu.

Ponadto, co warto zauważyć, oferent zdecydował się na podanie niższej stawki za wozokilometr niż ta, którą przedstawił w poprzednim przetargu. Wówczas było to o blisko 2 złote więcej za wozokilometr.

Artur Strzelec - Totem Śrem
Artur Strzelec – Totem Śrem / fot. M. Czubak

Perypetie związane z komunikacją miejską w Śremie trwają od czerwca minionego roku, a więc już blisko dziewięć miesięcy firma TOTEM świadczy tę usługę z wolnej ręki. Najbliżej podpisania umowy było właśnie w czerwcu. Wówczas to firma Artura Strzelca odstąpiła od niej. – Przez całą długość czteroletniego kontraktu gmina przewidywała podniesienie stawki nie więcej niż o 5 procent. Gdzie doskonale wiemy, że inflacja już kręci się w okolicy 15 procent, a to nie jest jeszcze koniec. Gdy w marcu składaliśmy ofertę do przetargu, to nie było wówczas wiadomo o tak dużym wzroście kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. W chwili, gdy mielibyśmy podpisywać umową, to zamroziłoby to całkowicie działalność naszego przedsiębiorstwa – tak na naszych łamach wówczas Artur Strzelec wyjaśniał odstąpienie od umowy.

Właściciel przedsiębiorstwa przyznał również wtedy, że popełniono błąd przy wyliczaniu stawki za wozokilometr, którą zaproponowano w ofercie przetargowej. Gdyby firma zdecydowała się wejść w tę umowę, a następnie ją rozwiązać, to spotkałoby się to z dotkliwymi karami umownymi. – My nie mamy jako firma wpływy na inflację, ceny paliw czy ceny energii, a to są składowe naszych cen w komunikacji miejskiej – komentował.