|

Koniec głośnego procesu ws. Okapi w Pyszącej. Właściciel skazany na bezwzględne więzienie

Okapi pysząca
Sąd uznał, że właściciel Animal Breeding Center 'OKAPI' w Pyszącej złamał prawo i skazał go na karę wiezienia / fot. arch. UM Śrem

Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał Macieja M. za winnego znęcania się nad zwierzętami i orzekł karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

Sprawa hodowli w miejscowości Pysząca wybuchła w 2017 roku, kiedy służby podjęły decyzję o ewakuacji blisko 300 zwierząt. W poniedziałek sędzia Joanna Rucińska ogłosiła wyrok, który ma być jasnym sygnałem dla osób próbujących omijać prawo kosztem dobrostanu zwierząt.

Bez nazwy 2025 10 01t151753.156

Wyrok w sprawie nie jest prawomocny.

Chery2

Więzienie i zakazy

Sąd uznał Macieja M. za winnego szeregu przestępstw wynikających z ustawy o ochronie zwierząt. Na mężczyznę nałożono następujące kary:

2b53fb0e 7fa1 4c78 b3b3 5df688e52106
  • 2 lata bezwzględnego pozbawienia wolności (kara łączna).
  • 10-letni zakaz posiadania wszelkich zwierząt.
  • 10-letni zakaz prowadzenia działalności związanej z hodowlą i utrzymaniem zwierząt.
  • Ponad 100 tysięcy złotych nawiązki na rzecz fundacji prozwierzęcych.

„Cyrk” jako przykrywka dla nielegalnej hodowli

Kluczowym elementem oskarżenia było wykazanie, że Maciej M. świadomie omijał przepisy. Choć zarejestrował swoją działalność jako cyrk, w rzeczywistości nigdy nie prowadził pokazów edukacyjnych ani artystycznych. Rejestracja ta służyła jedynie jako wytrych prawny pozwalający na posiadanie niebezpiecznych drapieżników, takich jak tygrysy, lamparty czy pumy.

„W poczuciu całkowitej bezkarności, pod pozorem prowadzenia cyrku, nabywał i hodował coraz to więcej gatunków zwierząt (…). Miał pełną świadomość, że jego działanie jest sprzeczne z przepisami” – podkreśliła w uzasadnieniu sędzia Joanna Rucińska.

Sąd przytoczył również wpisy oskarżonego z forów internetowych, w których otwarcie przyznawał, że „pewne gatunki może trzymać w przyczepie, bo jest cyrkiem”.

Skandaliczne warunki i zagrożenie dla ludzi – tak uznał sąd

Proces wykazał, że od listopada 2014 roku zwierzęta przebywały w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu. Śledczy i świadkowie mówili o:

  1. Braku bezpieczeństwa: Stwierdzono m.in. przerwaną siatkę w klatkach tygrysów, co stwarzało realne ryzyko ucieczki drapieżników.
  2. Braku kompetencji: Pracownicy nie byli przeszkoleni ani wyposażeni do opieki nad niebezpiecznymi gatunkami.
  3. Lekceważeniu zagrożeń: Mimo incydentów ucieczek zwierząt, właściciel ignorował prośby pracowników o modernizację infrastruktury.

Fundacja Viva!: „Mądry i potrzebny wyrok”

Przedstawiciele Fundacji Viva!, która od początku alarmowała o sytuacji w Pyszącej, nie kryją satysfakcji z rozstrzygnięcia. Anna Plaszczyk z fundacji zaznaczyła, że orzeczone nawiązki finansowe są jednymi z najwyższych w historii polskiego sądownictwa w sprawach o ochronie zwierząt.

„Ten wyrok jest ostry, ale właśnie po to, żeby historia Pyszącej nigdy już się nie powtórzyła” – skomentowała Plaszczyk, podkreślając, że surowość kary ma odstraszać potencjalnych naśladowców Macieja M.

Linia obrony i tło sprawy

Oskarżony nie przyznawał się do winy (poza drobnymi uchybieniami formalnymi w ZUS). Jego obrona twierdziła, że akcja z 2017 roku nie była ratowaniem zwierząt, a ich „zaborem”. Sam Maciej M. przekonywał, że jego działalność była legalna i wielokrotnie kontrolowana przez służby weterynaryjne, co sędzia skwitowała stwierdzeniem, że nadzór tychże służb był w tym przypadku niewłaściwy.

Większość zwierząt odebranych z Pyszącej trafiła do azyli w całej Europie oraz do ogrodów zoologicznych w Polsce (m.in. w Poznaniu i Warszawie). Już wcześniej sąd w Śremie orzekł ich przepadek na rzecz Skarbu Państwa, co oznacza, że nigdy nie wrócą do skazanego właściciela.


Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Obserwuj nas w Google News

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *