Szybko przyszło, szybko poszło. Zostały tylko problemy
Miał być zwykły mandat za prędkość, a skończyło się znacznie gorzej. Uważaj, od kogo wynajmujesz auto.
Wydaje się, że jeśli mamy podpisaną umowę, regularnie płacimy raty i polegamy na „słowie honoru”, to jesteśmy bezpieczni. Niestety, rzeczywistość bywa inna, o czym boleśnie przekonał się pewien mieszkaniec Środy Wielkopolskiej.
Sponsorem głównym działu NA SYGNALE jest KT-24:
Wszystko zaczęło się w gminie Dolsk dość rutynowo. Drogówka ze Śremu zatrzymała kierowcę, który w terenie zabudowanym jechał 73 km/h. Przekroczenie prędkości kosztowało go 300 złotych mandatu i 5 punktów karnych. I gdyby na tym się skończyło, byłby to po prostu pechowy dzień.
Reklama
Kierowca nie posiadał przy sobie dokumentów pojazdu. Jedyny dokument, którym dysponował, to nieważna polisa OC i umowa najmu. Policjanci, dokonując sprawdzenia w policyjnych systemach informacyjnych, ujawnili, że samochód został utracony w wyniku przywłaszczenia – podaje mł. asp. Dawid Kostrzewa z KPP Śrem.
Zaskoczony kierowca tłumaczył, że wciąż czekał na przesłanie dowodu rejestracyjnego przez firmę wynajmującą, a o braku ważnego ubezpieczenia nie miał pojęcia. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna padł ofiarą nieuczciwego wynajmującego. Zamiast wygodnego auta na długoterminowy wynajem, zafundował sobie ogromny stres i poważne kłopoty prawne, mimo że był przekonany o legalności całej transakcji.
Reklama



