Warta kontra DWL. Święto piłkarskie od kuchni
W sobotę 27 września o godz. 15.00 na Stadionie Miejskim w Śremie odbył się mecz Artbud IV ligi pomiędzy ŚKS Warta Śrem a Drużyną Wiary Lecha, który zakończył się wynikiem 4-2. Jednak nie liczyła się tylko sama gra w piłkę nożną, ale także atmosfera na trybunach i organizacja całego wydarzenia.
O tym meczu mówiono „na mieście” już od kilku tygodni i było pewne, że towarzyszyć mu będzie duża dawka emocji. Śremscy fanatycy zapraszali wszystkich fanów Kolejorza na trybuny, by dopingować klub gości założony przez kiboli zrzeszonych w stowarzyszenie „Wiara Lecha”. Kolejny raz klub musiał stworzyć mapkę stadionu, by przedstawić gdzie są dane sektory kibiców, wejścia oraz punkty gastronomiczne. Było czuć w powietrzu, iż czeka nasze miasto wielki mecz.
Reklama
Reklama
Już pół godziny przed meczem parking przy stadionie był zapełniony samochodami z rejestracjami z różnych regionów Wielkopolski, wszędzie widać było kibiców w barwach obu klubów, samochody policyjne czy straży pożarnej. Co więcej, mogliśmy ujrzeć niecodzienny widok, kiedy członkowie zarządu, na czele z samym prezesem Dominikiem Sworowskim, ustawiali specjalną blokadę przejścia pomiędzy częściami stadionu. Po obu stronach rozstawione były stoiska z jedzeniem stadionowym. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że tzw. gięta stadionowa, czyli klasyczna kiełbasa z grilla została oceniona przez znaną przez kibiców piłkarskich stronę „Gięta stadionowa” na Facebooku:

Przy bramie wjazdowej między boiskami mieściło się stoisko z biletami, do którego stale ustawiona była kolejka. Każda wejściówka była numerowana i brała udział w losowaniu nagród, które zostały następnie rozdane w przerwie meczu. Kiedy trybuny się stopniowo zapełniały, każdy fan Warty Śrem mógł zakupić na specjalnie przygotowanym stoisku szalik, koszulkę lub kubek klubowy.
Mimo pewnego prestiżu tego spotkania i emocji, które wywoływało, na rozgrzewce nie było widać po zawodnikach tremy czy spięcia. Wszystko przebiegało jak zwykle, ale oczywiście w pełnym skupieniu i mobilizacji. Zauważalna była zwiększona liczba działaczy klubowych, którzy odpowiadali za porządek i bezpieczeństwo. Do tego liczba fotoreporterów przewyższała kilka razy średnią meczową. Jeszcze kilka minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego prezesi klubu chodzili z miejsca na miejsce przygotowując transmisję internetową zawodów, a także poprawiając jakość dźwięku z głośników na stadionie.
W końcu chwilę przed godz. 15.00 piłkarze wyruszyli z tunelu prowadzeni przez arbitrów w towarzystwie zawodników Akademii „Młoda Warta” przy nutach hymnu Śremskiego Klubu Sportowego. Jednocześnie z sektora gospodarzy rozniosły się okrzyki „Kolejorz! Kolejorz!”. Mecz jednak nie rozpoczął się od razu po losowaniu, gdyż gospodarze uhonorowali „minutą ciszy” zmarłego niedawno przyjaciela klubu Zbigniewa Okoniewskiego.
Od wyjścia na boisko z tunelu było głośno. Zaczęli przyjezdni oraz lokalni kibice wspierający DWL. Jednak niedługo młodzi fani ŚKS zorganizowali doping i z obu stron stadionu było słychać kibicowskie przyśpiewki. Gospodarze przygotowali sektorówkę z napisem „Jedno serce. Jeden klub” i do tego zaprezentowali flagi z tym samym hasłem. Natomiast goście zaprezentowali barwy kilku ekip: Śremskich Fanatyków, Gostyń FC, Wildecckich Fanatyków czy Kościan FC. Pierwsza połowa oparta była z obu stron na głośnym dopingu, bez żadnych opraw. Dopiero pod koniec przerwy ultrasi DWL zaczęli rozwieszać oprawę z napisem „Śremscy” na niebieskim tle z elementami charakterystycznymi naszego miasta jak wieża ciśnień czy dobosz. Po kilkunastu minutach odpalili świece dymne w barwach Kolejorza, co stworzyło niesamowity obraz. Niedługo potem wywieszono sektorówka z hasłem „Śremscy 20 Fanatycy”, co nawiązuje do dwudziestolecia fanklubu Lecha w Śremie. Tym razem odpalono klasyczne, czerwone race.
Nowością, która dodała atrakcyjności były losy. Sponsorem nagród w loterii biletów była firma KT-24 oraz Warta Śrem. Zostały one wylosowane przez najmłodszego z synów właściciela firmy – Julka. Nagrodą główną była kosiarka elektryczna.
Po meczu udało się przeprowadzić kilka rozmów. Pierwszy odpowiedział jeden z bohaterów spotkania Patryk Uliński, który opowiedział jak gra się w takim meczu u siebie, kiedy kibiców rywali jest podobna ilość, co swoich i do tego zdobywa dwie bramki:
Doping kibiców Lecha poniósł nas do tego zwycięstwa, do walki i po prostu za każdym razem nas to motywowało do jeszcze cięższej pracy, a moje dwie bramki to jej zwieńczenie.
Ponadto analizę gry zespołu przeprowadził w imieniu sztabu trener Piotr Kleczewski:
Myślę, że przez większość meczu dominowaliśmy. Były pewne fragmenty, szczególnie początek drugiej połowy, kiedy mieliśmy problem z rozegraniem piłki i przeciwnik trochę częściej ją posiadał, ale nie tworzył za dużo sytuacji, gdyż bazowali na stałych fragmentach gry. To my jednak byliśmy stroną dominującą, my tworzyliśmy sytuacje, czego konsekwencją były aż cztery strzelone bramki.
Przede wszystkim od dłuższego czasu gramy dobrze w piłkę i piłkarsko się bronimy. Nie boimy się wysoko pressować drużyn przeciwnych, obojętnie z kim gramy – gramy agresywnie w obronie, wysoko podchodzimy, przez co często przeciwnik popełnia błędy w rozgrywaniu piłki i gra długim podaniem. My jesteśmy w stanie tę piłkę zebrać i atakować. To jest trzeci mecz z rzędu, w którym wygrywamy. Mamy dziewięć punktów w trzech następnych kolejkach i dobra atmosfera panuje w drużynie. Wiadomo, że każde zwycięstwo nas jeszcze bardziej napędza, ale głównie, tak jak już powiedziałem, przez to, że my gramy w piłkę. Nie bronimy się całym zespołem, nie schodzimy do defensywy, tak jak to robi większość zespołów, by głównie nie stracić bramki. My chcemy atakować, zdobywać bramki, a w obronie grac agresywnie.
Na meczu był obecny także radny młodzieżowy sejmiku wojewódzkiego Kamil Majsner, który pełni tam funkcję członka komisji sportu i podzielił się z nami swoimi wrażeniami:
Poziom spotkania naprawdę był fajny. Oglądaliśmy dziś sześć bramek na stadionie w Śremie, a to niecodziennie się zdarza. To nie hokej byśmy oglądali tyle goli w meczu. Poziom kibicowski też był naprawdę wysoki. Trzeba tu pochwalić czy to kibiców Wiary Lecha czy młodych kibiców Warty Śrem. Naprawdę dotrzymywali tonu i kibicowali z klasą, bo trzeba powiedzieć, że nie było większych afer na trybunach czy poza trybunami. Także spotkanie pod względem kibicowskim i sportowym stało na wysokim poziomie.
Mecz Warty z DWL przyniósł kibicom nie tylko emocje sportowe, ale także niesamowite widoki przygotowanych opraw, które są rzadkością na stadionach IV ligi. Otoczka wokół spotkania spowodowała, że publiczność mogła poczuć się jak na meczu z wyższych szczebli rozgrywkowych. Myślę, iż nikt nie żałował spędzonego w taki sposób sobotniego popołudnia.







































































(fot. Wiktor Chicheł)
Odkryj więcej z TZŚ – Tydzień Ziemi Śremskiej
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.


