Img 4548
Rodzina opłakująca ofiarę i zbiorowa mogiła ofiar, a na środku wycinek z Kuriera Poznańskiego (fot. NAC/WBC)

Wielkopolanie a zamach majowy. Walka za legalny rząd

Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

98 lat temu rozegrał się dramat dla ówczesnych Polaków, kiedy to grupa zwolenników Józefa Piłsudskiego, dopuściła się ataku na legalnie powołany rząd, doprowadzając prawie do wybuchu wojny domowej. W efekcie zginęło kilkaset osób, a prawie 1000 było rannych. Wielkopolska stanęła w większości po stronie praworządnej Rzeczpospolitej.

Przewrót majowy w polskiej świadomości narodowej jest wydarzeniem postrzeganym bardzo różnie. Są jego zwolennicy, duża liczba tych, co w sumie wszystko, co przeszłe mają w głębokim poważaniu oraz ci, którzy uważają go za zabójstwo demokracji i zbrodnię. Celem tego artykułu nie jest ocena słuszności zamachu, jednak ukazanie go w oczach Wielkopolan, dlatego też trzeba wyjaśnić jak wyglądała sytuacja polityczna w tym regionie, jakie wartości przodowały. Jest to ważne by uświadomić sobie, jak zmieniło się wielkopolskie postrzeganie rzeczywistości. Jednak najpierw trzeba napisać, czym był ów Przewrót Majowy i jak przebiegał.

Napięcie rośnie


Berdychowski Kwiecien2 2024

10 maja 1926 roku został utworzony III rząd premiera Wincentego Witosa, który opierał się o politykach związanych z narodową demokracją, chadecja oraz konserwatywnymi ludowcami (oczywiście patrząc z dzisiejszej perspektywy). Dla lewej strony sceny politycznej oraz wszystkich mniejszości narodowych, a także dla starych legionistów były nie do przyjęcia. Oliwy do ognia dodał szef PSL „Piast”, który w wywiadzie podważał autorytet Piłsudskiego. „Kurier poranny” natomiast przeprowadził rozmowę z Marszałkiem, który skrytykował Witosa wraz z wszystkimi ugrupowaniami z rządu, używając typowych dla siebie, uszczypliwych i niegrzecznych wyrażeń. Na polecenie premiera zakazano publikacji wywiadu. Następnie człowiek Piłsudskiego i zarazem odchodzący Minister Spraw Wojskowych, gen. Lucjan Żeligowski, w Rembertowie zarządził manewry wojskowe, które były podstawą siły zbrojnej zamachowców. Żołnierze odmówili powrotu do kosza nowemu ministrowi, a Żeligowski dowództwo oddał „Ziukowi”.

Przebieg zamachu

To wszystko wydarzyło się tylko 11 maja i w dniu następnym wojska zajęły Pragę. Po południu na moście Poniatowskiego doszło do spotkania dawnych przyjaciół Prezydenta RP Wojciechowskiego oraz Naczelnika Państwa. Żaden nie chciał ustąpić ze stanowiska. I jak to bywa zazwyczaj w tak napiętych sytuacjach, jakiemuś z żołnierzy nie wytrzymała dłoń i strzelił w ok. 17. Tym sposobem rozpoczęły się walki w stolicy, które trwały do 15 maja, kiedy Prezydent wraz z całym Rządem podjęli decyzję o dymisji, wiedząc o prawdopodobieństwie wojny domowej. Były pomysły przeniesienia wojsk rządowych do Poznania i z Wielkopolski kontynuować walkę. Około 400 osób zginęło po obu stronach, a 900 zostało rannych. Co ciekawe, większość Polaków była przeciwna zamachowi, a popierały go takie obozy jak komuniści czy PPS wraz ze związkami zawodowymi. Później dołączą do tego różnej maści monarchiści czy konserwatyści.

Reakcja Wielkopolan

Wielkopolanie stanęli w większości po stronie rządowej, a z czasem pojawiały się wręcz postulaty o autonomii wraz z Pomorzem, gdyż nie chciano żyć pod rządami sanacji, co zdaje się dla przedsiębiorczych Wielkopolan dość zrozumiałe, gdyż piłsudczycy dążyli do monopolu państwowego praktycznie we wszystkich gałęziach gospodarki oraz podnosili drastycznie podatki, a najbardziej na rolnictwo, co zakończyło się strajkiem chłopskim w 1937 roku. Poznańskie było zdominowane politycznie przez endecję, chadecję oraz inne prawicowe ugrupowania, które popierały rządy Chjeno-Piasta. Właśnie politycy tych ugrupowań stali w awangardzie Powstania Wielkopolskiego oraz pełnili funkcje w samorządach. Te ugrupowania charakteryzowało przywiązanie do wolności, praworządności i demokracji, co sanacja chciała zniszczyć. Stąd też pomysły autonomii oraz chęć obrony Polski doby Konstytucji Marcowej. Przeciw zamachowi opowiedzieli się zdecydowanie m.in. wojewoda poznański, hr. Adolf Bniński i prezydent Poznania, Cyryl Ratajski. Wojewoda wprowadził nawet stan wojenny 15 maja.

Podczas zamachu majowego, red. Jan Merweg zorganizował antypiłsudczykowski Organizację Obrony Państwa w Poznaniu. Zofia Sokolnicka jako jedyna kobieta została powołana do zarządu. Został zorganizowany Komitet Wojewódzki, do którego wchodził m.in. dr Celestyn Rydlewski. Ta organizacja składała się głównie z polityków związanych z Chrześcijańskim Związkiem Jedności Narodowej. Zamach potępił też senat Uniwersytetu Poznańskiego, a studenci, którzy najczęściej byli związani z Młodzieżą Wszechpolską czy korporacjami akademickimi, wstępowali do ochotniczej Legii Akademickiej. Kurjer Poznański na bieżąco informował o sytuacji w stolicy i stanowczo potępił zamach piłsudczyków, nazywając go zbrodnią. Ten prawicowy dziennik także opublikował „List XX Biskupów” podpisany przez bp Łukomskiego z Archidiecezji Poznańskiej i bp Laubitza z Archidiecezji Gnieźnieńskiej, którzy wzywali do modlitwy za zakończenie wojny domowej, stając po stronie legalnych władz, W czasie walk w stolicy, przez Poznań przeszły demonstracje i wiece w obronie prezydenta, rządu, a przede wszystkim praworządności i konstytucji. Powtarzano powszechnie, że my poznaniacy zrobimy wreszcie „porzundek” w Kongresówce. Prasa endecka nazywała Piłsudskiego zdrajcą, buntownikiem, wschodnim bandytą, a wręcz poddawano w wątpliwość stan jego umysłu. Przejdźmy do spraw wojskowych.

Wojsko na ratunek rządowi

Minister Spraw Wojskowych, gen. Juliusz Malczewski wezwał na pomoc rządowi i prezydentowi oddziały z całej Polski. Telegram ministra dotarł 12 maja do Dowództwa Okręgu Korpusu nr VII, mającego swoją siedzibę w Poznaniu. Na czele DOK VII stał wprawdzie zagorzały piłsudczyk, gen. Kazimierz Sosnkowski, ale aktualnie nie było go w mieście. Zastępował go gen. Edmund Hauser, który natychmiast zaalarmował dowództwo 14. Wielkopolskiej Dywizji Piechoty. Batalionu błyskawicznie osiągnęły gotowość do wymarszu i już w godzinach popołudniowych, 12 maja wyruszyły pociągiem przez Jarocin i Ostrów Wielkopolski, do Warszawy. Liczebność oddziału liczyła w sumie 1032 oficerów, podoficerów i żołnierzy. Na pomoc rządowi wyruszyli też żołnierze z innych miast Polski Zachodniej, a zwłaszcza z Leszna, Gniezna, Krotoszyna i Bydgoszczy. 

Żołnierze z Poznania dotarli do stolicy z nocy z 12 na 13 maja. Prawie od razu wzięli udział w walkach z rebeliantami w obronie Belwederu. Następnie walczyli w rejonie Alei Ujazdowskich, Placu Zbawiciela, ul. Wiejskiej i Koszykowej. 13 maja wyruszyły z Poznania kolejne liczby żołnierzy. W ich skład weszły: I i II dywizjon 14. Pułku Artylerii Polowej, liczące kilkaset wojaków. 14 maja z Poznania wybyły kolejne oddziały wierne rządowi i prezydentowi, w skład których weszli żołnierze m.in. z 15. Pułku Ułanów Poznańskich. Z Leszna wyjechali żołnierze z 17. Pułku Ułanów. Transporty żołnierzy z poznańskiego natrafiały na przeszkody, gdyż siły wierne zamachowcom niszczyły tory, a w rejonie Kutna doszło do katastrofy kolejowej. 

Relacje świadka wydarzeń

Roman Dmowski tak wspominał tamte chwile w Poznaniu:

„Kiedy pociąg, którym jechałem z Paryża do Warszawy, stanął 15 maja w Poznaniu, nie mogąc iść dalej, znalazłem się to w atmosferze powszechnego wzburzenia: w całym kraju się organizowano, wszyscy gotowi byli iść na Warszawę, z pomocą pułkom w tutejszym, wysłanym na wezwanie legalnego rządu. […]

Wszelki tedy czyn ze strony Wielkopolski byłby w tym wypadku zaciągnięciem na długo wojny domowej, na którą państwo w naszym położeniu nie może sobie pozwolić, jeżeli nie chce wystawić na pewne niebezpieczeństwo swych granic. Zwłaszcza nie może takiej wojny zaciągnąć ziemia, leżąca na samej granicy, na której czujność jest najpotrzebniejsza. Ten wygląd był silnym hamulcem, który zatrzymał ruch Wielkopolski w miejscu. Poznańskie zajęło postawę wyczekującą. Co oznacza w tych warunkach postawa wyczekujące? W stolicy istnieje stan tymczasowy, który się może rozwinąć albo w mniej więcej trwały porządek prawny, albo w anarchję. Poznańskie jest ziemią, której przewrót nie dotknął, w której nie było wojny domowej, w której władze funkcjonują prawidłowo, a wojsko nie został zdezorganizowany. Jest to niezmiernie szczęśliwe ze względu na położenie tej ziemi na granicy, nie należącej do najbezpieczniejszych. […]

Trzeba tu stwierdzić, że ludzie, stojący na czele władzy cywilnej i wojskowej w Poznaniu, w pełni całkowicie swój obowiązek w tych trudnych chwilach wykazali oni spokój i zimną krew i energię czego przede wszystkim od was się wymaga […].

Właśnie cała zasługa społeczeństwa Wielkopolskiego, jego przedstawicieli władzy państwowej w Poznaniu jest, że pomimo całego oburzenie na to, co się stało w Warszawie, pomimo całej gotowości do walki o cywilizowane, prawne podstawy bytu politycznego, nie zrobili nic, coby naruszało i jedność państwa lub zagrażało jego całości. Dlatego Poznań dziś ma zaufanie w całej Polsce, zaufanie wszystkich Polaków, którym droga jest jedność i całość ojczyzny i pomyślna jej przyszłość. Gdy twórcy przewrotu zapomnieniu położeniu państwa, czy raczej nigdy nie umieli należycie o niem myśleć, tu – na zachodzie kraju – myśl o państwie jako całości zapanowała nad wszystkimi wszelkiemi uczuciami i czynami ludzi”.

– Dmowski Roman, „Pisma. Tom X. Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego, Częstochowa 1939

Powrót do domu

19 maja oddziały z Wielkopolski powróciły do Poznania, owacyjnie witane przez mieszkańców stolicy Wielkopolski. Ogółem z walkach z Warszawie straty wśród żołnierzy i oficerów z Poznania wyniosły: 23 zabitych i 107 rannych.

Zostaw komentarz