Image
Warta mimo dużej przewagi szczęśliwie zremisowała z Orłem Mroczeń 1:1. Gola zdobył Michał Wojciechowski - fot. M.Fujak
  • Home
  • Sport
  • Warta Śrem ratuje remis z Orłem Mroczeń w 97 minucie

Warta Śrem ratuje remis z Orłem Mroczeń w 97 minucie

Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

Orzeł Mroczeń przerwał serię zwycięstw Warty. Goście prowadzili w Śremie aż do 97 minuty. W ostatniej akcji meczu remis uratował Michał Wojciechowski.


Berdychowski Kwiecien2 2024

Niedzielny pojedynek przypominał bicie głową w mur. Śremianie przeważali przez całe spotkanie, gra toczyła się głównie na połowie gości, ale mimo to ciężko było sforsować szyki obronne rywali, którzy mieli swój pomysł na ten mecz. Orzeł nastawił się typowo na kontrę i cierpliwie wyczekiwał tej jednej, jedynej okazji. Ta nadarzyła się w 25 minucie. Piłkę stracił Brian Torrado i choć Warciarze domagali się faulu na Argentyńczyku, to sędzia puścił grę. Filip Latusek otrzymał prostopadłe podanie, do którego z zamiarem przecięcia wybiegł Piotr Szatkowski. Napastnik gości minął jednak bramkarza na 30 metrze i skierował piłkę do pustej bramki.

Niewiele brakowało, a sytuacja to rozstrzygnęłaby losy spotkania. Podopieczni Michała Mocka niemalże nie schodzili z połowy rywali, ale poza dośrodkowaniami w pole karne nie stwarzali klarownych okazji. Podobnie wyglądała druga połowa, a od 78 minuty przewaga Warty była nie tylko po stronie posiadania piłki, ale i liczby zawodników na boisku. W głupi, nieodpowiedzialny sposób dwie żółte kartki w krótkim czasie zarobił zawodnik Orła. Najpierw za przytrzymanie Kamila Szymandery, a potem za bezsensowny faul na bramkarzu. Warta mimo gry w przewadze dalej biła głową w mur. Dobrą okazję miał Michał Wojciechowski, ale uderzył zbyt lekko i w środek bramki. Sam na sam wychodził Torrado, który był jednak na spalonym. Goście opóźniali każde wznowienie gry i sędzia doliczył 7 minut. Bramka wisiała w powietrzu, bo pod bramką Orła było oblężenie, no i w końcu wpadła. W szczęśliwych okolicznościach, bo obrońca nastrzelił Wojciechowskiego i piłka po odbiciu od nogi wpadła przy słupku do siatki. Sędzia nie pozwolił już wznowić gry i zakończył spotkanie.



Warta na porażkę nie zasłużyła, ale wygrać też nie zdołała i musiała się zadowolić punktem.

Kiedy ma się taką przewagę z gry, to zawsze jest niedosyt, ale z drugiej strony szanujemy ten remis – mówi trener Michał Mocek. – Stare porzekadło mówi, że jeśli nie możesz wygrać, to nie przegraj. Szkoda przede wszystkim straconej bramki, bo można było jej uniknąć. Sami biliśmy głową w mur. Brakowało zimnej krwi, ostatniego podania, czy odrobiny szczęścia w niektórych sytuacjach. Przed nami ciężki tydzień, bo w środę czeka nas ćwierćfinał Pucharu Polski z Liderem Swarzędz, a w weekend mecz ligowy z niepokonanym liderem, czyli Zawiszą Łęka Opatowska – dodał.    

Zostaw komentarz