|||

Bartek Klimczuk opowiadał o wyprawie do Japonii. Najbardziej zaskoczyło go…

Bartek Klimczuk Opowiada O Wyprawie Do Japonii 3
fot. D. Górna/Bartek Klimczuk spotkał się z uczestnikami ksiąskiego Uniwersytetu Entuzjastów Świata
Co o tym sądzisz?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

O wyprawie do Japonii marzył od dawna. Sen spełnił się w lutym tego roku. Bartek Klimczuk poleciał do Tokio. Lot z Warszawy trwał 12 godzin. – Ale było warto… – zapewniał podczas spotkania z uczestnikami ksiąskiego Uniwersytetu Entuzjastów Świata.


VW_Berdychowski_400_150(1)

Japonia była jedną z destynacji, o której Bartek marzył od dawna. – Jest bardzo specyficzna i jest jednym z tych krajów, w którym zakochałem się bez pamięci i naprawdę mógłbym tam żyć – mówił na wstępie spotkania z uczestnikami ksiąskiego Uniwersytetu Entuzjastów Świata, które odbyło się w piątkowe popołudnie, 21 kwietnia w Bibliotece Publicznej w Książu Wlkp.

To jest Japonia, tu są zasady!

Japonia zaskoczyła go „niemieckim porządkiem”. – Jeszcze w żadnym kraju nie widziałem takiego porządku. I nie chodzi tu tylko o czystość na ulicach, ale zdyscyplinowanie mieszkańców. Przykładem są równiutkie ogonki w kolejkach do pociągu. Tam nikt nigdzie się nie wpycha. Zwróciłem także uwagę na etos pracy i pełen profesjonalizm w pracy. Konduktor, który przechodzi z jednego przedziału pociągu do drugiego, zawsze w charakterystyczny, japoński sposób się wita i kłania podróżnym. Podobnie jest w sklepach czy hotelach – wspominał podróżnik.



Na lewo marsz!

Jedną z rzeczy, która Bartka zaskoczyła najbardziej był ruch lewostronny. – Ten sposób poruszania kojarzyłem z Wielką Brytanią i innymi krajami anglosaskimi. Japonia, z nieznanych mi przyczyn, wprowadziła ruch lewostronny. To dotyczy zarówno ruchu pojazdów, jak i ruchu pieszego. Przyznam się szczerze, że w pośpiechu często się myliłem, ale surowy wzrok Japończyków zawsze sprowadzał mnie na właściwą stronę – żartował.

A dla turystów, którzy się mylą, Japończycy umieszczają w przestrzeni publicznej stosowne mapy i plany, nawet w toaletach. – Oni uwielbiają wszelkie plany, programy i regulaminy. W hotelu podali nam nawet instrukcję jedzenia śniadania. Dzięki tej instrukcji udało nam się je prawidłowo zjeść – wspominał podróżnik.

Co ciekawe, w każdej restauracji klient zawsze może liczyć na darmową wodę i porcję ryżu. Ale nie ma mowy o sztućcach. W restauracji można posługiwać się tylko pałeczkami.

Bartek Klimczuk w Tokio
fot. arch. prywatne/Bartek Klimczuk w Tokio

Ciepłe klapy

Kolejną atrakcją, która zaskoczyła Bartka to powszechne toalety z podgrzewaną klapą, systemem samoczyszczącym i… muzyką, która ma za zadanie zagłuszać nieprzyjemne odgłosy.

– Japończycy dbają o komfort swój i innych ludzi, dlatego ta toaleta gra, wprowadzając nas w dobry nastrój i zagłuszając co nieco. Byłem w szoku, gdy tego typu toalety zobaczyłem również na japońskiej prowincji – podkreślał podróżnik.

Obiad w pociągu

W Japonii bardzo popularna jest superszybka kolej. – Ten pomysł zaszczepiłbym do Polski. Japońskimi pociągami jechałem co najmniej 60 razy i ani razu się nie spóźnił! – wspominał. Bartka zaskoczyło również to, że Japończycy nawet duże posiłki, np. obiady spożywają w czasie podróży. – W Japonii goni się czas, bo czas to pieniądz – wyjaśniał.

W japońskiej przestrzeni publicznej nie ma też koszy na śmieci. Okazuje się, że Japończycy swoje śmieci zabierają do domu. – Brak koszy na odpady wynika z obawy o zamachy terrorystyczne. Dawniej właśnie w koszach na śmieci terroryści umieszczali ładunki wybuchowe – tłumaczył.

Bartek zwrócił również uwagę na fakt, że Japonia to państwo szowinistyczne, gdzie panuje silna pozycja mężczyzny w społeczeństwie. Plagą w japońskich pociągach jest molestowanie młodych kobiet. Stąd też w pociągach wprowadzono przedziały dla kobiet.

Bartek Klimczuk i Japońskie Alpy
fot. arch. prywatne/Alpy Japońskie

Tam każdy ma pracę

Bartka zaskoczył również fakt, że Japończycy kiepsko porozumiewają się w języku angielskim. Nawet w centrach informacji turystycznej. Zaciekawił go również fakt, że w Japonii nie ma zasiłku dla bezrobotnych, tam każdy ma zajęcie.

– Gołym okiem widać, że czasem tworzy się bezsensowne miejsca i stanowiska pracy, jak na przykład pilnowanie, by piesi szli po właściwej stronie ulicy albo kierują do właściwej windy – podawał przykłady japońskich absurdów.

Mistrzowie ułatwiania życia

– Japończycy są mistrzami ułatwiania sobie życia. W każdym hotelu klient otrzymuje podstawowe przybory toaletowe oraz… piżamę. Ale to nie jest tak, że każdy może sobie wybrać rozmiar. To jest jeden rozmiar dla każdego, więc czasem w tych piżamach wygląda się dość zabawnie – wspominał.

W japońskiej przestrzeni publicznej wciąż funkcjonują telefony na monety. – Są nowe i zadbane – zapewniał Bartek.

Dziwactwa

Japończycy, podobnie jak inne nacje, mają swoje dziwactwa…

Więcej w czwartkowym, papierowym wydaniu TZŚ

Zostaw komentarz